Witam w Nowym Roku.
W którym mam 22 lata rocznikowo, muszę się do tego przyzwyczaić. Podsumowanie oraz postanowienia wypisałam w swoim czarnym zeszycie, do którego nikt oprócz mnie nie zagląda. Jedno z postanowień to, nadal balansować na granicy prywatności w internecie. Pisząc postanowienia zorientowałam się, że zbyt konkretnych to nie mam... Bo wszystkie, co zależą ode mnie staram się jak najszybciej wprowadzić w życie. Nie potrzebuje nowego roku jako pretekstu.
Czy tylko ja nie cierpię Sylwestra? Impreza jak każda inna, tylko z wielką otoczką szału, bo trzeba pożegnać stary i powitać nowy rok. Nie lubię huku fajerwerków, owszem w nocy na niebie wyglądają pięknie, ale poranek pierwszego stycznia jest dosyć przygnębiający. Nie wspomnę o zwierzętach, które huk potrafi przerazić. Grunt, że ludzie się bawią zajebiście.
Ten rok będzie wymagał ode mnie siły, aby zaliczyć dobrze sesję zimową i letnią. Musze się także przyłożyć do rosyjskiego i angielskiego. Jeżeli wyjazd na staż do Kazachstanu nie wypali, to będę musiała pocieszyć się Londynem. Szkoda, że nie mam skrystalizowanych planów. Lubię mieć wszystko zaplanowane. Póki co, to chcę mieć nadal wolne, jutro już jadę na uczelnie, a później do biblioteki. Oddać i wypożyczyć jakieś książki, tak dla siebie.
Kończę bo straciłam polot...
Oj, staruszko : )
OdpowiedzUsuńJa tam w ogóle nie lubię imprez. Wolę jakieś spotkania towarzysko-beznadziejne z przyjaciółmi. Przyjemniej ; )
Pozdrawiam, i życzę powodzenia w nowym roku :)