Dziś Wigilia, a ja nie śpię od godziny 7. Rodzicielka widząc, że idę zaspana do łazienki, tak się rozgadała, że mnie rozbudziła. Na samej kolacji będę pewnie przysypiać z racji mojego osłabionego paskudnym przeziębieniem organizmu. Właśnie. Zauważyłam, że odkąd wróciłam z Anglii, to moją mała tradycją jest, a raczej są choroby lub różne bóle, na święta tudzież Sylwestra. W zeszłym roku przed Gwiazdką miałam problemy z zębem cud, że z tymi wszystkimi limitami udało się dostać do dentysty, który jeszcze miał refundowane leczenie przez NFZ. Dokładnie 31 grudnia rok temu złapałam anginę. Mam nadzieje, że w tym roku wyczerpałam limit pecha. Załatwiłam sobie zatoki i jakoś leczę je po domowemu i śródstopie, które kiedyś miałam pęknięte. Teraz mam słodką nadzieję, że jest tylko i wyłącznie przeciążone.
Dosyć zrzędzenia i marudzenia. Dziś moja pierwsza kolacja wigilijna w 9 osób i nie mogę się jej doczekać! Ja która dzieci nie cierpiałam i to z wzajemnością (podejrzewam, że co niektóre się mnie boją....) Cieszę się na spotkanie z moim dwu letnim kuzynem, ale z jego starszym bratem, który ma trzynaście lat to już nie. Co ja poradzę, że nie umiem rozmawiać z gimnazjalistami, którzy uwielbiają samochody i majsterkowanie. No i prezenty! Szału z tym nie będzie, ale dostanę książkę od Rodzicielki "Dożywocie" Marty Kisiel, przepadłam dla tej książki, a od Piyoko już dostałam małego pluszowego misia, który wygląda jak Kłamczuch! Jak dostanę jakąś figurkę pseudo porcelanową to się załamię... Zaledwie tydzień temu zrobiłam porządki i całe to ustrojstwo schowałam głęboko...
Póki co będę musiała przeżyć wyprawę na cmentarz z własnoręcznie wykonanym stroikiem. U mojego L nie ma zwyczaju zapalania znicza w Boże narodzenie. To chyba jest tylko w rodzinach, gdy ktoś bliski odszedł, ale to temat na inną notkę.
Wiecie co bym chciała zrobić? Zapytać się tych ludzi, którzy przynoszą kartki grające kolędy ( najczęściej hamerykańskie Jingle Bells). Po co? Co im to daje? Że na grobie ich bliskiego rozbrzmiewa kiczowata melodyjka? Wczoraj z Piyoko widziałyśmy przykry dosyć widok. Taka kartka wygrywa swoją wesołą, kiczowatą melodyjkę, a obok pogrzeb tragicznie zmarłego sąsiada z mojej ulicy. Postawcie się na miejscu rodziny zmarłego. Jeżeli, ktoś ma taki zwyczaj i przypadkiem tu zabłądzi to proszę o odpowiedź na pytanie, w jakim celu to służy.
Trochę ponuro i bardzo przynudzające, ale sama jestem trochę nie wstanie (z racji pory i stanu zdrowia).
Pozostaje mi tylko życzyć wszystkim:
Wesołych, spokojnych świąt, oraz spełnienia marzeń. Co najważniejsze spokoju i zgody ducha.
Wszystko zależy od podejścia :)
OdpowiedzUsuń