wtorek, 12 października 2010

Dywagacje na temat religii, uwaga: wypociny.

Czytając bloga Honey (www.honorata-skarbek.com) która poruszyła zjawisko homoseksualizmu... Ale ja nie o tym chciałam. No może nie do końca. Zdziwiły mnie komentarze, które za argument stawiały religię katolicką. Co mnie zdziwiło i zaintrygowało. Zdziwiło mnie argumentowanie religią, które można paroma celnymi uwagami obalić. Czy w starożytnej Grecji i Rzymie homoseksualizm nie był na poziomie dziennym? On się nie schował na 2000 tysiące lat, aby w XX wieku wyskoczyć jako "problem" i "choroba". Jakby nie patrzeć homoseksualizm jest starszy od religii chrześcijańskiej biorąc pod uwagę Rzym i Grecję. Pomniejsze ludy i plemiona sobie odpuszczę, bo nawet ich nie pamiętam.
   Kontynuując, wróciłam do siebie i swojej wiary. Jestem agnostyczką. Nie potwierdzam, nie zaprzeczam i po cichu podziwiam PRAWDZIWYCH ateistów. Chyba bym nie umiała żyć bez wiary w "coś". W cokolwiek co stoi nad nami, że coś jest tam po życiu. Niebo, Piekło, Wędrówka Dusz i Reinkarnacja z której słyną Dalajlamowie i Panczenlamowie. Z uśmiechem na ustach przypomniałam sobie drogę do mojej aktualnej postawy.
  Babcia nauczyła mnie kilku modlitw, w wieku sześciu lat rezolutnie oświadczyłam Rodzicielowi, że wolę wierzyć w greckich bogów, bo są... Ciekawsi, niż nasz chrześcijański Bóg. Rodziciel jako nie wierzący poklepał mnie po główce i dalej opowiadał mity, czytał Baśnie Tysiąca Jednej Nocy oraz legendy które uwielbiałam. Później chodziłam na rekolekcje, przed komunią co niedziela do kościoła. Komunię wspominam jako jeden wielki stres wokół którego ludzie robili wiele szumu. Jeszcze mnie ktoś nastraszył, że może jednak mnie nie dopuszczą, bo nie wiadomo czy byłam grzeczna.
  Po całej komunijnej wrzawie chodziłam do kościoła, z czasem coraz rzadziej, aż ograniczyło się do Wielkanocy. Później.... Rozczytałam się w fantastyce. Harry Potter, Władca Pierścieni, Wiedźmin, aż w końcu trafiłam na Sagę o Ludziach Lodu Margit Sandemo. No i się zaczęło, w SoLL jest mocno poruszany watek nazwijmy to okultyzmem, demonów i... Lucyfera. Ale nie jako Szatana, ale Upadłego Anioła, który nie pokłonił się dziełu Boga, czyli Adamowi i wyleciał na zbity pysk z Edenu. Podchwyciłam haczyk i bawiłam się w magię ze zmiennym powodzeniem i skutkiem. Czaru miłosnego nie zapomnę do dziś, chłopak nie chciał się odczepić przez ponad rok. Spieprzyłam komuś rok życia, widziałam dziwne rzeczy. W wieku szesnastu lat, gdzie niby człowiek jest na tyle dorosły, aby decydować o swojej religii oznajmiłam rodzicom, że jestem Wicca. Czyli krótko mówiąc czarownicą, trwało to z dwa lata, a później... Zapomniałam o całym kramie związanym w religią. Owszem klnę, używam z przyzwyczajenia tekstu "O mój boże" nie mając konkretnego boga na myśli. Teraz jakoś nie mam czasu na jakąkolwiek religię, ale szanuję i podziwiam chrześcijan (nie tylko katolików). Jakoś to, że oni wierzą i odprawiają obrzędy mnie wzrusza. Święta Bożego Narodzenia świętuje ze względu na Rodzicielkę, po prostu usiłujemy zachować pozory normalności i to jak było "kiedyś" gdy nie byłyśmy same.Sprawia mi to chyba jakąś taką małą frajdę, ale przynosi też łzy, zwłaszcza gdy K wyjedzie do babci. 
   I co potrafi zainspirować do nasmarowania takiego tekstu? Kilka komentarzy na blogu wschodzącej polskiej gwiazdki i "Opis gęsty". Tekst etnologiczny, który mam przeczytać na jutro, na Laboratorium Etnograficzne. Co z tego, że czytałam go już dwa razy i tak nic pamiętam. A po za tym, nie ma to jak przeprowadzać retrospekcję własnej wiary, z mruczącym obok czarnym kocurem o imieniu Behemot.
A tak naprawdę to ja jestem wiedźmą... Z charakteru.

niedziela, 10 października 2010

'popod wiecznością'

Umieram, a dopiero jest 10:30. Pograłam w uzależniającą grę Zombie vs. Plants... Okej zerknę jeszcze na Facebooka i podleję swoje roślinki w Fairyland... I zabieram się za naukę, jutro kolokwium, pierwsze w tym sezonie hell yeah!!! Tydzień znów się rozpoczyna, jestem z siebie dumna. Dałam radę, nie dostałam nawet rozstroju nerwowego. Choć fakt, gdy w czwartek o 7.50 wdrapywałam się na trzecie piętro na zajęcia, zastanawiałam się po jaką cholerę mi dwa kierunki... A w piątek dobił mnie mój kuzyn, którym musiałam się zajmować.
Już się w miarę uspokoiłam i nie nosi mnie, no i wyciszyłam się wewnętrznie. Najważniejszy jest teraz cel, dotrwać do piątku i zdystansować się odrobinę do ludzi, bo pewnie niektórych potrafię przerazić szczerością...
Zabieram się za naukę... Ale najpierw: pogram jeszcze, zrobię gorącą czekoladę i zajrzę do notatek dopiero. Pewnie coś jeszcze się znajdzie w "drodze" do notatek. Uhhh nadal mam ochotę na sesję, ale nie mam pomysłu.

A i jeszcze moja "niedzielna" piosenka:
SDM 'W zakątku cmentarza'

niedziela, 3 października 2010

Czuję się jak hipokrytka. "Trwoga to do Boga?" W moim przypadku raczej do internetu, a dokładniej do bloga.  Póki co jesień mi nie służy, nosi mnie. A obiecałam sobie, że nie będę się uzewnętrzniać w internecie *parsk* coś mi chyba nie wychodzi. Słucham Tańca Wampirów na przemian z Upiorem i szukam szablonu na tego bloga, bo coś mi mówi, że tu trochę zagrzeje... Idzie zima, prawda? Co mi szkodzi? Przecież to nie zbrodnia, tylko skaże ludzi na swoje wewnętrzne wypociny... Tak, owszem mam lęk, że przeczyta to ktoś, kto nie powinien. Takie, o. Mentalne wymiociny. Chyba jednak będzie sam sobie winien.
Uh glany zakupiłam, nawet odebrały swoją krwawą ofiarę, łącznie sześć odcisków. Mam miesiąc na rozchodzenie, przecież jadę na Falkon, już się nie mogę doczekać! Spotkania z Ven i moimi ulubionymi pisarzami, marzy mi się piwo z panem Pilipiukiem.
Obudziło się we mnie zwierzę i to niestety jest leniwiec, muszę książki posprzedawać. Obiecuję, że od wtorku się za to zabieram.
Chyba uzależniłam się od sesji fotograficznych. Dziwnie nie mieć nic w planach.
Plany w miarę pogodzone i z Etno i Kulturo, a w piątek zajmę się moim kuzynkiem, który ma ponad rok. To jedyne dziecko, które mnie lubi (przynajmniej to pokazuje...) i które ja lubię. Zobaczymy jak to będzie wyglądać po piątku...
Powoli wracam do siebie, Wampiry pomogły.
 http://www.youtube.com/watch?v=aMJ-kz3vMSE&feature=related


''Wmówili ci
że zmiana grzechem jest
Lecz ty już wiesz, że to nie grzech
Bo przeczuwałaś
kłamstwo, podstęp, blef

Ukrywano przed tobą
że jest lepszy świat
Więc żyj w zgodzie z sobą
bo reszta to fałsz

Ja wiem, czego ci tu brak:
Ty na skrzydłach nocy unieść się chcesz
bo w ciemności znajdziesz sens
gdy postradasz zmysły w niej''