Umieram, a dopiero jest 10:30. Pograłam w uzależniającą grę Zombie vs. Plants... Okej zerknę jeszcze na Facebooka i podleję swoje roślinki w Fairyland... I zabieram się za naukę, jutro kolokwium, pierwsze w tym sezonie hell yeah!!! Tydzień znów się rozpoczyna, jestem z siebie dumna. Dałam radę, nie dostałam nawet rozstroju nerwowego. Choć fakt, gdy w czwartek o 7.50 wdrapywałam się na trzecie piętro na zajęcia, zastanawiałam się po jaką cholerę mi dwa kierunki... A w piątek dobił mnie mój kuzyn, którym musiałam się zajmować.
Już się w miarę uspokoiłam i nie nosi mnie, no i wyciszyłam się wewnętrznie. Najważniejszy jest teraz cel, dotrwać do piątku i zdystansować się odrobinę do ludzi, bo pewnie niektórych potrafię przerazić szczerością...
Zabieram się za naukę... Ale najpierw: pogram jeszcze, zrobię gorącą czekoladę i zajrzę do notatek dopiero. Pewnie coś jeszcze się znajdzie w "drodze" do notatek. Uhhh nadal mam ochotę na sesję, ale nie mam pomysłu.
A i jeszcze moja "niedzielna" piosenka:
SDM 'W zakątku cmentarza'
gorąca czekolada niam niam:)
OdpowiedzUsuńna wiosnę sesja u mnie bankowo:)
pozdrawiam:)
Rafał