piątek, 24 września 2010

piątek wieczorem.

Jest piątek wieczór, a ja siedzę przed laptopem i gierzę w Herosa III na zmianę z IV oraz Zombie vs. Plants. Czekam, aż moja druga połówka skończy próbę i przyjedzie do mnie. Jest dziś nawet fajny koncert w moim mieście tylko jestem psychicznie i fizycznie wykończona. Tak zaliczyłam Praktyki, jestem dumną studentką drugiego roku Etnologii i Antropologii Kulturowej. A dziś miałam Dzień Adaptacyjny na drugim kierunku. Dziwnie jest to wszystko przeżywać drugi raz, wdrażanie się, nowi ludzie, rozeznanie się w stosunkach między nimi.Teraz trzeba będzie pogodzić dwa kierunki i jak przeżyję październik, a później sesję zimową stwierdzę, że jestem zajebista.

Uh, nowe glany już na mnie czekają w sklepie, ładne piętnasto dziurkowe Steele, bo przecież idzie zima stulecia nieprawdaż?
Zaraz zasnę, nawet głos Draculi, a ni Łukasza Dziedzica jako hrabiego von Krolocka mi nie pomaga. W niedziele kolejna sesja zdjęciowa, stresuje się. Fotograf ma genialny pomysł i teraz sporo zależy od nas.
ALE jak to JA BYM NIE MIAŁA DAĆ RADY?! Niedoczekanie. Jutro dodam notkę z zdjęciami z zeszło tygodniowej sesji.
Nie mam siły nawet na "Piekło i szpadę" Feliksa W. Kresa
Uhhh trzeba zajrzeć do Książnicy, po jakąś fantastykę.
Rodzicielka zaczęła mi grozić, idę spać.

1 komentarz:

  1. Hahaha ^^ A więc czekam na zdjęcia z sesji - swoja droga tez kiedyś trzeba by było się na takowa wybrać, ostatnie czasy nie miałam w ogóle czasu na robienie zdjęć, praca nie popłaca w tym wypadku.

    Ja na zimę jestem przygotowana, glany czekają na mnie grzecznie w szafie :D rok temu się sprawdziły, więc i teraz muszą! Najchętniej bym jednak te porę roku przespała, bo nienawidzę zimna, śniegu i trochę świąt @_@.

    <3.

    OdpowiedzUsuń